Narodowe Centrum Nauki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RGNiSW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RGNiSW. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Kopiści w akademickich ciałach kolegialnych

Andrzej Kocikowski:...regulacje ustawowe (głównie Prawo o Szkolnictwie Wyższym) przyznają uczelniom nieprawdopodobnie wysoką autonomię działania. Właściwie wszystko (tworzenia statutów uczelnianych, programów studiów, programów badawczych, etc.) zależy od decyzji uczonych, dokładniej mówiąc – decyzji licznych uczelnianych oraz pozauczelnianych CIAŁ KOLEGIALNYCH (w uczelniach są to rady wydziałów i senaty, na poziomie ponad uczelnianym Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polska Komisja Akredytacyjna, Centralna Komisja (ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych), Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) – więcej na teraz nie pamiętam. W owych licznych ciałach kolegialnych zasiadają uczeni – głównie profesorowie tytularni. Decyzje zapadają najczęściej w drodze głosowania (często tajnego).
Gdyby Profesor Krysztofiak miał rację szacując liczebność populacji kopistów w nauce akademickiej, a jestem przekonany, że Jego szacunki są bardzo ostrożne, to od 80% do 90% uczonych we wszystkich wyżej wymienionych CIAŁACH to kopiści, albo/i dziekani-kopiści-psy ogrodnika. Nie jest więc obiektywnie możliwe, by decyzje zapadające w gremiach z taka reprezentację promowały interesy arystokracji naukowej. Powtórzmy: bezprecedensowa autonomia uczelni oraz to, że ciała decyzyjne systemu nauki i edukacji wyższej są zdominowane (zmonopolizowane) przez uczonych-kopistów WYKLUCZAJĄ PROWADZENIE polityki innej niż prowadzona dotąd – a ta dawała i daje władzę dziekanom-kopistom-psom ogrodnika. Co doprowadziło i nadal prowadzi do prowincjonalizacji i marginalizacji w wymiarze globalnym.
Dobra dobra – powie ten i ów. Ale dlaczego ta zabawa MUSI KOSZTOWAĆ podatnika polskiego 15 miliardów złotych rocznie?...Więcej: kocias.blogspot.com

niedziela, 12 maja 2013

Za co ponoszą odpowiedzialność MNiSW,KRASP i RGNiSW?

 Antoni A. Kamiński, Katedra Filozofii i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławi:...W sytuacji powszechnej mizerii finansowej niemal wszyscy dorabiają. Uczą w kilku szkołach (około 80 proc. nauczycieli akademickich pracuje na dwóch etatach), szukają różnych dodatkowych zajęć, często odległych od ich naukowych zainteresowań, gotowi są przyjąć wszelkie chałtury. Ten stan powoduje, że są chronicznie przemęczeni, sfrustrowani, wypaleni. Na nic nie mają czasu, siłą rzeczy pracują byle jak, odbębniają dydaktykę (z jej jakości nie są rozliczani!), idą - powiedzmy eufemistycznie - na skróty w twórczości naukowej. Pogoń za dodatkowymi zarobkami nadwerężyła (nieodwracalnie złamała?) etos akademicki, z którego jeszcze niedawno nasze środowisko było tak dumne. Hasło polskich kibiców: "Nic się nie stało" - porażające zgodą na bylejakość i niski poziom, gloryfikujące nieodpowiedzialność i brak ambicji - coraz częściej słychać w korytarzach naszych uczelni. Ktoś nie odbył wykładu - "po co podnosić larum, to przecież taka drobna sprawa"; ktoś popełnił plagiat - "to tylko drobny fragment, nie ma o czym mówić"; ktoś wymuszał na studentach korepetycje - "trzeba przymknąć oko, chciał poczciwina dorobić"; ktoś przez pięć lat unika korporacyjnego sądu - "o co tyle szumu, przecież nic w tym złego, nic na to nie możemy poradzić". Nie ma dnia, żeby prasa nie donosiła o mniejszych lub większych "aferach" z udziałem przedstawicieli naszego środowiska. Zanika poczucie zażenowania z powodu niestosownych zachowań, zamierają akademickie maniery, z dawnej wyszukanej ekskluzywności (w dobrym znaczeniu tego słowa) pozostały wspomnienia, środowisko przestaje być nosicielem cech uprawniających do miana społecznej elity, prawie nikt nie mówi o wysokiej misji zawodu nauczyciela akademickiego; ze środowiskowego dyskursu zniknęła "służba prawdzie", w jej miejsce pojawił się przyziemny, zabarwiony cynizmem życiowy konformizm i oportunizm; co rusz daje się zauważyć "zły smak" w takich lub innych postępkach; środowisko - powiedzmy z bólem - "nijaczeje". Nowym zjawiskiem jest "parcie" - użyjmy języka młodzieżowego - na stanowiska administracyjne i funkcje kierownicze, niekiedy - niestety - z naruszeniem wielowiekowych akademickich obyczajów.

Dziwi mnie jedno - dlaczego milczą polscy rektorzy? Oficjalni reprezentanci środowiska ograniczają się do składania co pewien czas kolejnych grzecznych próśb o zmianę sytuacji i łaskawe uwzględnienie zgłaszanych postulatów. Nie słyszałem o jakichś kategorycznych oświadczeniach Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, nie doszły mnie wieści o jakimkolwiek ostrym proteście czy wręcz "buncie" Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Najwyższy czas, by tupnąć wreszcie nogą. Aż się gronostaje zatrzęsą! Ostateczna już pora, aby za "wściekłą" prof. Ewą Nawrocką odważnie zapytać: "Na diabła nam takie ministerstwo, które nie wykonuje właściwie swojej roboty? Żeby biurokracja miała gdzie pobierać zapłatę?". Zamiast słać nieustanne gromy pod adresem władz, rektorzy potulnie zgadzają się na kolejne cięcia budżetowe i tym samym na ubożenie podległych im pracowników, z zadziwiającą uległością realizują biurokratyczne zarządzenia coraz większym strumieniem słane z ulicy Wspólnej w Warszawie
...

Więcej: gw

sobota, 12 stycznia 2013

KRASP krytycznie o współpracy MNiSW ze środowiskiem

Rzecznik MNiSW Kamil Melcer:...Otrzymaliśmy na temat proponowanych rozwiązań szeroką opinię KRASP. Jak zawsze propozycje środowiska akademickiego zostaną poddane głębokiej analizie i uwzględnione w dalszych pracach...

KRASP uważa, że współpraca jest nie tylko niewystarczająca lecz wręcz naruszająca deklarowane zasady współdziałania między organami rządowymi i reprezentatywnymi gremiami o charakterze społecznym. Przekładem może być fakt, że ...chociaż w ostatnim ministerstwie powstały zespoły eksperckie (np. zespół ds. zmian przepisów prawnych dotyczących szkolnictwa wyższego), to przygotowane przez MNiSW propozycje nowelizacji nie zostały przygotowane we współpracy z tym zespołem...

KRASP zwraca uwagę na zbyt wolną wymianę kadr oraz trudności w zatrudnianiu młodych pracowników naukowych oraz ekspertów.

WIĘCEJ: Nauka w Polsce i wPolityce