Narodowe Centrum Nauki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorzkie żale 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorzkie żale 2011. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2011

GORZKIE ŻALE: Totalitaryzm według Czapińskiego

czyli Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID
o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości)


ID: Opublikowała Pani zdjęcia z uroczystości rocznicowych na Krakowskim Przedmieściu. Co Panią tam przyciągnęło?

EK: Ciekawość. Uzgodniliśmy już wcześniej, że lubię uliczne klimaty. Może skrzywienie zawodowe, lubię sprawdzić sama i porównywać... Czy to nie pouczające zestawienie zdjęcia sprzed roku i sprzed kilku dni?

                  2010
                                                                               2011                                                
Historię tworzą ludzie, a nie politycy. To jednak ludzie wybierają przywódców, albo ich obalają a nie odwrotnie. Współczesna psychologia do tej pory na szczęście pozostaje bezradna i nie potrafi określić warunków, które wykreują wybitnego przywódcę. Teorie Zeitgest (przywódcę kreują okoliczności a nie jego osobowość) i Great Man History (osobowość zapewnia przywództwo bez względu na okoliczności) okazały się niepełne. Przywództwo jest wynikiem wzajemnej relacji między przywódcą i jego zwolennikami, która może zaistnieć tylko w sprzyjających ku temu warunkach.

ID: A jednak inny psycholog, prof. Czapiński nie dostrzega tam żadnych klimatów tylko zagrożenie totalitaryzmem?

EK: Piękno demokracji polega na tym, że prawo zezwala obywatelowi zauważać to co dostrzega. Rzeczywistość społeczną kreują ludzie. Różni ludzie, których spostrzeżenia są równie uprawnione, ponieważ to co spostrzegamy nie jest jedynie mechanicznym odbiciem tego samego obrazu. W każdym podręczniku psychologii można znaleźć różne obrazki, które są spostrzegane inaczej przez różne osoby.

2010

To co widzimy jest funkcją naszych doświadczeń, hierarchii wartości, osobowości, kultury, pragnień i lęków.
Prof. Czapiński może spostrzegać wiedźmę, a ja piękną dziewczynę. On może się czegoś bać, moimi procesami percepcji mogą kierować jakieś pragnienia...

ID: Czego może się bać prof. Czapiński?

EK: Sądzę, że i prof. Czapiński sam tego nie wie, bo lęk w przeciwieństwie do konkretnego strachu nie do końca jest określony – choć potrafi człowiekowi zatruć życie. Te niepokoje jednak z nas się wydobywają. W opublikowanym niedawno wywiadzie TUTAJ prof. Czapiński mówi wprost:... Gdy dostałem się na studia, wciąż rzeczy do prania woziłem do mamy, do Pabianic, a stamtąd brałem wałówkę...Mam do siebie pretensję, że nawet jak już stanąłem samodzielnie na własnych nogach, to do końca życia ona mnie wspomagała finansowo, a nie ja ją. Tłumaczyłem sobie, że ona nie ma potrzeb, które by wymagały dodatkowych pieniędzy...Poczucie winy generuje lęk.
Poza tym prof. Czapiński przyznaje, że nie obce są mu lęki typu co ja ze sobą pocznę, choć uważa, że są to lęki atawistyczne, nie mają nic wspólnego z dorobkiem naukowym w cytowanym tutaj wywiadzie prof. Czapiński przyznał, że...Nie lubię psychologii klinicznej, nie lubię pomagać ludziom w sensie terapeutycznym. Przyjmuję punkt widzenia, z jakiego ja startowałem: poradź sobie sam.... I radzi sobie nieźle – przez wiele lat był dyżurnym autorytetem kraju, występował gdzie tylko się dało jako gwóźdź programu warszawskiego salonu (Kazimierz Kutz, Olga Lipińska) WIĘCEJ
Z reguły osoby odnoszące pełny sukces: społeczny, towarzyski, akademicki i medialny trudno znoszą sytuacje, które wymykają się im spod kontroli i zaczynają popełniać błędy. Mają sporo do stracenia...

ID: Profesor Czapiński popełnił błąd?

EK: Przyrównywanie ruchów społecznych, które zawiązały się po katastrofie pod Smoleńskiem do zagrożenia totalitaryzmem znacznie odbiega od definicji totalitaryzmu, jest zręcznym hasłem którego celem jest zastraszenie obywateli. Totalitaryzm jest systemem politycznym, w którym władza państwowa skupiona jest w ręku: jednostki, partii bądź frakcji; nie uznających żadnych ograniczeń w sprawowaniu przez siebie władzy i usiłujących sprawować kontrolę nad każdym aspektem życia społecznego, gdziekolwiek jest to możliwe. Charakteryzuje się współwystępowaniem autorytaryzmu (w którym obywatele posiadają znacznie mniej kompetencji we współdecydowaniu o polityce państwowej) i ideologii (rozumianej jako narzucanego przez środki instytucji państwowych, wszechobecnego systemu wartości, skierowanego do większości lub wszystkich sfer życia publicznego i prywatnego obywateli). WIĘCEJ
Profesor doktor habilitowany Czapiński ekspert w zakresie psychologii społecznej, wykładowca czołowego uniwersytetu w Polsce powinien to wiedzieć.

ID: Prof. Czapiński jest jednak psychologiem społecznym a nie socjologiem czy politologiem...

EK: To tym bardziej jego wypowiedzi na tematy totalitaryzmu mogą tylko wzbudzić zainteresowanie tych, którzy uwierzyli w autorytet naukowy polskich profesorów belwederskich występujących w mediach. Prof. Czapiński jest uczniem profesora Janusza Reykowskiego (Biuro Polityczne KC PZPR), którego uznaje za swojego duchowego przywódcę, a nawet wszedł na tę partyjną ścieżkę (w PZPR był w latach 1976 – 1981).
Prof. Czapiński niewiele również wie o samym doświadczaniu stalinizmu, a jego gazetowe wspomnienia opublikowane we wspomnianym wywiadzie:..Urodziłem się w ponurym okresie stalinizmu, w 1951 roku. Od czasu do czasu dochodziły słuchy, że tu kogoś aresztowali, bo to szpieg, tam kogoś aresztowali. Moja matka była tkaczką, analfabetką. Jak miała w urzędzie złożyć podpis, przy urzędniczce mówiła: "Ojej, zapomniałam okularów, może syn się podpisze", i podpisywałem. Do końca życia uczyłem ją czytać i pisać. Ale nie potrafiła łączyć liter. Była opornym uczniem...mogą urażać osoby, które stalinizm znają nie tylko z filmów lecz doświadczyły go na własnej skórze.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Porządki przed Wielkanocą 3 - Sprzątają przed Pałacem

Od samego rana przed Pałacem Prezydenckim i w jego okolicach trwa sprzątanie po weekendowych uroczystościach związanych z rocznicą katastrofy smoleńskiej.

Jarosław Jóźwiak, dyrektor gabinetu prezydent Warszawy:...Dziś mamy już normalny dzień i trzeba posprzątać. Znicze są ustawiane w pasie drogi, co stanowi niebezpieczeństwo na przykład dla przechodniów...Znicze zostaną wyrzucone, a kwiaty przewiezione na Powązki...

Sprawne państwo. Organizacja na medal nawet w czasie katastrofy. Dziennikarze mają temat i potrafią pokazać zwartość i siłę instytucji państwa...o potrzebach mieszkańców tego kraju nie muszą dyskutować. Dziennikarz jest w tym kraju celebrytą i będzie rozmawiać jedynie z tymi, którzy go w tym poczuciu samozadowolenia umocnią.

A jednak sprząta się wszystko co niewygodne. WIĘCEJ

Czy to dowód na siłę państwa, które bez obywateli staje się jedynie karykaturą elit władzy?

niedziela, 20 marca 2011

GORZKIE ŻALE: Wroński czyli Marek Ewangelista

Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości)

ID: Nie przekonuje mnie Pani. Trochę to wygląda jakgdyby uczepiła się Pani św. Józefa. W końcu w tym samym dniu imieniny obchodzi kilku innych...

EK:
Marceli? Marek? No tak, obydwaj wywodzą się od Marsa - boskiego opiekuna Rzymu, a energie, którym patronuje Mars pomagają wygrywać i zwyciężać. ...



ID: Nie brać kolegi to recepta na zwycięstwo?

EK:
To nie do mnie pytanie. Koleżanka to nie kolega. To ogromna różnica.



ID: A zatem bóg a może po prostu bożek zwycięstwa?

EK:
Który znalazł się w kontrowersyjnym gronie...

ID: Tak Pani siebie określa z powodu tego zdjęcia?

EK:
Nie. Jeśli coś jest kontrowersyjne to Zespół do Spraw Dobrych Praktyk Akademickich. WIĘCEJ

ID: A może to tylko Pani nieufność?

EK:
Może. Nieufność jest wynikiem procesów uczenia się. Czytał Pan Eriksona? Zaufanie do ludzi to wyraz naszych doświadczeń. Ci ufni w struktury władzy, organizacji - gdzieś się tego nauczyli i nabrali zaufania...

sobota, 19 marca 2011

GORZKIE ŻALE: Józef Wieczorek - aspekt świętości

Zawierzenie wszystkich spraw św. Józefowi ożywia w nas miłość i zaufanie do jego duchowego towarzyszenia nam na co dzień. Modlitwa przed cudownym obrazem św. Józefa, prośby o ich właściwe rozwiązanie i wstawiennictwo św. Józefa pomaga w pomyślnym rozwiązaniu spraw.

W ikonografii Św. Józef zazwyczaj bywa przedstawiany jako typ o mocnej budowie ciała, otaczający opieką Jezusa, zna prawdę o sobie i oddaje się całkowicie w czystości (wymowa białej lilii), na służbę Tajemnicy Wcielenia. Jest szczególnym powiernikiem tajemnicy (por. Ef 3, 9). Lilia, którą Józef podpiera się, jest symbolem laski pasterskiej, święty jest bowiem Patriarchą, Patronem Kościoła Powszechnego.

Bursa Andrzej: Święty Józef

Ze wszystkich świętych katolickich
najbardziej lubię Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec
tylko fachowiec
zawsze z tą siekierą
bez siekiery chyba się czuł
jakby miał ramię kalekie
i chociaż ciężko mu było
wychowywał Dzieciaka
o którym wiedział
ze nie jest jego synem
tylko Boga
albo kogo innego
a jak uciekali przed policją
nocą
w sztafażu nieludzkiej architektury Ramzesów
(stąd chyba policjantów nazywają faraonami)
niósł Dziecko
i najcięższy koszyk

Józefów, którzy zostali świętymi jest od liku. Zdecydowana większość to męczennicy, bądź lekarze. Wśród ich mamy nawet kilku świętych polskich.
Józef Wieczorek, prezes Niezależnego Forum Akademickiego chyba niebawem do nich dołączy. Anonsuje to niejako list z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który udostępnia na swojej stronie WIĘCEJ.




Niebezpieczeństwa przyjęcia na siebie roli jaka kryje się pod symboliką kultury jak widać jest ogromna. Zaczynamy działać według narzuconego symbolami schematu przejęci własną misją. Gorzej, że symbolika również działa na innych, którzy łatwo wpadają w pułapkę figur i kodów kulturowych...

Imieninową laurkę dla wirtualnego kolegi sporządziła,
Ewa (jak wiadomo wielka grzesznica) Kostarczyk

środa, 16 marca 2011

GORZKIE ŻALE: Porządki przed Wielkanocą

Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości)

ID: Gorzkie żale to miały być Pani odpowiedzi na moje pytania...

EK:
Padł komputer, sieć komórkowa czy kac?

ID: To ja zadaję pytania...

EK:
Mam dystans do umów. Ostatnio przetłumaczyłam 40 stron tekstu, a czek,
który stanowił moje wynagrodzenie okazał sie fałszywy. Dopłaciłam do
pracy, którą mogę teraz wyrzucić do kosza. Aby podtrzymac moją efektywność
mam kilka pecetów i opłacam dostęp do sieci. Nie spóźniam się i wywiązuję
się z obowiązań...

ID: Ale jak Pani zaistnieje medialnie beze mnie?

EK:A kto tutaj jest anonimowy? Z Maleńczukiem fałszywy trop, a jak widać
Uczelnie 2020 przekraczają możliwości ambitnego dziennikarza...A poza tym Pan właściwie jest tutaj gościem!

GORZKIE ŻALE: Porządki przed Wielkanocą

Radosław Sikorski szef polskiej dyplomacji zaapelował w sejmie o "opamiętanie się", ponieważ obecna Polska jest najlepszą, jaką kiedykolwiek mieliśmy: Nauczcie się ją kochać WIĘCEJ.



Konrad Piasecki: Widzimy film nakręcony 10 marca w nocy przed Pałacem Prezydenckim. Tam pracownicy służb miejskich czy firmy sprzątającej wyrzucają palące się znicze, najpierw je gaszą, potem wyrzucają do worka.... Jak to jest możliwe?Panie profesorze, czy widok gaszonych i wrzucanych do worków zniczy nie jest widokiem, który pana zawstydza?

Tomasz Nałęcz: ...Tak, ma pan absolutnie rację, w naszej kulturze widok gaszonych i wrzucanych gdzieś tam do worka czy do śmieciarki zniczy, to jest widok zawstydzający...Ma pan rację, to nie jest budujący widok i to nie powinno mieć miejsca. Natomiast to się na pewno nie dzieje w wyniku inspiracji władz Warszawy, przecież to jest poza podejrzeniem. To jest pewna taka bezduszność, która bierze się pewnie z chęci, że ekipa sprzątająca chce mieć z głowy to sprzątanie...


A sprzątanie na portalu uczelnie2020 ?
Istnieje? nie istnieje? czy to taki blef? Strategia 2020?

I nie jest to zwykłe czepialstwo. Zachęcona zaproszeniem profesora Krzysztofa Rybińskiego udostępniłam temu portalowi fragmenty mojego tekstu: Przeszkody procesu samorealizacji studenta w dobie kryzysu wartości Wydawnictwo Szczecińska Szkoła Wyższa Collegium Balticum; 42-57. Aktualnie jedynym znakiem, że napisałam coś co może zainteresować elity władzy to fakt, że ta własnie pozycja została zacytowana w opracowaniu: Zarządzanie przejściem z uniwersytetu do życia zawodowego w kontekście kluczowych kompetencji doktorantów, autorstwa Grażyny Prawelskiej-Skrzypek i Grzegorza Barana.

Jak daleko nam do tych czasów kiedy sprzątanie wprowadzało nam ład abyśmy rozwinęli skrzydła...Czy to do mnie pije Radosław Sikorski w sprawie moich patriotycznych uczuć?

wtorek, 15 marca 2011

GORZKIE ŻALE: Maleńczuk

Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości)

ID: Coś Panią łączy z Maleńczukiem? Ciągle te cytaty...

EK:
Z Maciejem Maleńczukiem? Chyba więcej niż można byłoby się po mnie spodziewać! Maleńczuk potrafi wyrażać emocje. W końcu w naszej interpersonalnej komunikacji ponad 90% to komunikacja niewerbalna, która kanalizuje właśnie nasze emocje. Zdecydowana większość badań psychologicznych potwierdza, że siła wpływu przekazu niejęzykowego pięciokrotnie przewyższa przekaz werbalny... Kontakt wirtualny to zdecydowanie za mało, aby kogokolwiek ocenić ...

ID: Czyli spotkała się Pani kiedyś z Maleńczukiem?

EK:
Można z kimś spędzać po parę godzin dziennie i nigdy nie nawiązać kontaktu...Emocje są albo ich nie ma, w każdym razie szybko rozpoznajemy czy ktoś je udaje. Według badań Ekmana najlepszymi wskazówkami fałszu są gest i ton głosu....



A można się z kimś spotkać na krótką chwilę i ją podtrzymywać latami...do końca życia. Ale spotkać się można również w wymiarze transcendentalnym. Maleńczuk śpiewa o egzystencjalnym bólu, jest postacią, która podjęła walkę o własną transgresję. W końcu, nie są to obce mi obszary. Jestem autorką książki Neuropsychologia bólu, a w mojej działalności dydaktycznej trudno nie zahaczać o pojęcie transgresji...

ID: Będąc elementem świata akademickiego zadaje się Pani z bardem krakowskich ulic?

EK:
Maleńczuk od dawna nie śpiewa na krakowskich ulicach lecz jest częścią polskiego show biznesu. Łączy nas pewnie również doświadczenie bycia na marginesie: on z marginesu wszedł do promowanego życia publicznego, a ja z wyżyn salonów eksperckich zostałam wykopana na margines. To zadziwiające doprawdy jak niewiele potrzeba, aby znaleźć się na marginesie, a o tym decyduje przede wszystkim środowisko. Od kilku lat prowadzę wykład o psychologicznych uwarukowaniach niedostosowania społecznego. Maleńczuk, zarówno jego osoba jak i wiele jego publicystycznych piosenek to znakomita ilustracja moich wykładów. Emocje pomagają naszej pamięci, jeśli je wyeliminujemy to osłabiamy koncentrację uwagi, przekaz werbalny staje się mało czytelny. Wygrywają wtedy politycy, a przegrywają ludzie, których świadomość została przymulona. Polityka miłości oraz eksponowanie proreformacyjnej postawy działa na ludzkie umysły jak alkohol, narkotyki lub transowe tańce.

ID: A jak działają na nas piosenki ulicznych bardów?

EK:
Otwierają horyzonty. Ja się wychowałam na piosence francuskiej, między innymi na piosenkach Brassensa. Upłynęło wiele lat zanim poznałam życiorys Brassensa i dlatego tym bardziej jestem fanką Maleńczuka...Brassens jest nadal aktualny...



To przewaga sztuki nad prawem, polityką i technologią. Sądzę, że dlatego tak agresywnie te ostatnie walczą o swoje pięć minut... Maleńczuk nie musi, bo jest artystą.

poniedziałek, 14 marca 2011

GORZKIE ŻALE : Dyskryminacja

Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości):

ID: Czy poważnie Pani uważa, że zagadnienia o których mówimy podpadają pod zjawisko dyskryminacji? To mocne stwierdzenie. Nie przesadne?


EK: Pojęcie dyskryminacji jest bardzo szerokie i do tej pory najczęściej kojarzone było z dyskryminacją rasową, etniczną, wszelkich mniejszości czy to narodowych czy to związanych na przykład z preferencjami seksualnymi. Z punktu widzenia nauk społecznych z dyskryminacją mamy do czynienia w systemach opierających się na przywilejach grupowych, które działają na każdym poziomie społeczeństwa podtrzymując ideologię określonej supremacji Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej, artykuł 21 zakazuje dyskryminacji nie tylko z powodów: rasy, koloru skóry, pochodzenia etnicznego czy społecznego, cech genetycznych, języka, religii, przynależności do mniejszości narodowej, stanu posiadania, niepełnosprawności, wieku lub orientacji seksualnej, lecz również z powodu: przekonań i wszelkich wyrażanych opinii.

ID: Konstytucja RP wszystkie te prawa nam zapewnia w artykule 54, rozdziału II o wolności, prawach i obowiązkach człowieka i obywatela, która każdemu zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

EK: Wiara w słowo pisane jest nieograniczona. Ostatnio okazało się jak łatwo można w ten sposób zmanipulować władze TVP i bez żadnej weryfikacji kompetencji uzyskać niezwykle korzystny kontrakt, znacznie przekraczający możliwości zarobkowe przeciętnego obywatela RP. Dokładnie taką samą manipulacją jest Konstytucja RP, której wiarygodność oraz przestrzeganie zobowiązuje obywatela RP do jej mentalnego – lecz nie praktycznego zaakceptowania. Magia słowa pisanego, autorytarnie opieczętowanego ma taką samą moc sprawczą co rytuały zaklinania w społeczeństwach prymitywnych. Służy też tym samym celom: odpodmiotowienia człowieka w celu uzyskania korzyści przez szeroko rozumianą elitę władzy, która tworzy coraz to nowsze kodeksy, zespoły do rozwiązywania różnorodnych problemów społecznych – chętnie odwołujące się do pojęć etyki czy moralności jako wdzięcznej przykrywki właściwych intencji władzy.

ID: Czy jednak władza ma prawo zabezpieczać się przed wolnomyślicielami lub anarchistami?

EK: Rozumiem, że omawiamy tutaj przypadki dyskryminacji w polskim środowisku akademickim, które powinno być skoncentrowane na zapewnieniu wszystkim, czyli bez względu na stopnie naukowe, równego dostępu do wiedzy, wyrażania opinii czy udziału w reformie szkolnictwa wyższego. W tym środowisku dyskryminacja nie dotyczy jedynie różnic poglądowych. Czasem jest wynikiem prowadzonej polityki finansowej. Przykładowo; polscy studenci PUM niedawno skarżyli się, że mają zajęcia w grupach sześcioosobowych (tzw. klinicznych), podczas gdy studenci zagraniczni mogą pracować w grupach maksymalnie czteroosobowych...Pojęcie dyskryminacji jest szerokie, ale jego rdzeń to subiektywne poczucie pomijania, gorszego traktowania, niesprawiedliwości. Dyskryminacja w polskim środowisku akademickim istnieje i ma się całkiem dobrze.

ID: Nie lubi Pani władzy...

EK: A czy jest w tym coś złego? Za nielubienie wszelkiej władzy w 1988 roku Nadżib Mahfuz otrzymał nagrodę Nobla. Zapewne cieszy się obserwując spoza chmur współczesne wypadki w Egipcie, choć pewnie radość ogranicza jego własny sceptycyzm: Na rewolucjach, które są zazwyczaj tworem wielkich umysłów i dziełem ludzi odważnych, korzystają w końcu tchórze (Rozmowy nad Nilem, 1966). Pułapką społeczeństwa postkomunistycznego jest bezwarunkowe uwielbienie tych którzy obalili komunizm – niezależnie od jakości ich działań. Wyrażanie dezaprobaty dyskryminuje, rzuca cień podejrzenia - szczególnie w młodych, niestabilnych demokracjach i społeczeństwach opartych na wierze w zabobony typu: Zły ptak co własne gniazdo kala. Mam takiego znajomego co w tytule maila umieszcza to porzekadło i nigdy do końca nie wiem kto dla niego jest tym złym...on czy ja? Zaszedł dalej więc pewnie to ja, ale dla mnie tkwiącej w pewnym niezasłużonym niebycie - to raczej on...
Wyrażanie dezaprobaty godzi w stereotyp, który władza chce narzucić, a jednym z silniejszych mechanizmów obronnych człowieka jest konformizm. Kupujemy opinie ferowane przez media, które zawsze i wszędzie bronią jedynie uprzywilejowanej grupy społecznej, czyli tych, którzy w taki czy inny sposób dorobili się w danym systemie. Pokazywanie biedy i wykluczenia oraz zawrotnych, zaskakujących karier osób z tzw. marginesu społecznego, to jedno z narzędzi zapewniające sukces władzy, która wyklucza właściwych czyli równorzędnych partnerów – bo tak naprawdę - to oni mają pozostać w cieniu, wykluczeniu i zapomnieniu...

ID: Nie podziela Pani entuzjazmu środowiska akademickiego popierającego reformę nauki i szkolnictwa wyższego?

EK: Nie wiem o jakich środowiskach tutaj mówimy. Czy o studentach zrzeszonych w PSRP, przekupionych przez MNiSW mizernymi zniżkami na PKP, kuźni elit politycznych na wzór prototypu jakim był Socjalistyczny Związek Studentów Polskich? Czy o wąskim, technokratycznym środowisku FIAP zachwyconym decyzjami ustawodawczymi podejmowanymi przez MNiSW? Środowisku, które wylansowało ostatnio Andrzeja Jajszczyka na dyrektora Narodowego Centrum Nauki w Krakowie, pomimo braku społecznego mandatu (w 2005 r. bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej), lecz zgodnie z zasadą wyrzucają cię oknem to wejdź drzwiami - wyszedł na swoje!
Nie znam żadnego innego środowiska akademickiego, które opowiadałoby się za reformą nauki i szkolnictwa wyższego w jej obecnym kształcie. Tutaj chyba najwyraźniej widać rozłam w środowisku i dyskryminację tych środowisk, które nie opowiadają się za reformą. Wszyscy jakoś zapominają, że środowisko akademickie tworzą przede wszystkim anonimowi, pozbawieni podmiotowości i wyzyskiwani nauczyciele akademiccy, zastraszani artykułami w prasie typu: zobacz co uczyni rektor twojej uczelni jeśli podskoczysz... To środowisko nie ma zazwyczaj zaplecza partyjnego, ale ma rodzinę, którą musi utrzymać. I czy jest sens trzymania się polskiej uczelni, jeśli w McDonald's w Niemczech można zarobić 1000 euro?

Czy konieczność dokonywania wyborów tego rodzaju przez wykształcone osoby pozostaje w zgodzie z Konstytucją RP i Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej?

Czy takie wybory nie warunkują postaw społeczeństwa do państwa, które nie jest w stanie zabezpieczyć ich podstawowych potrzeb i wysyła kolejne pokolenie na saksy?

sobota, 12 marca 2011

GORZKIE ŻALE: Polowanie na czarownice

Ewa Kostarczyk w wywiadzie z ID o sprawach niepublikowanych, nierozpoznanych i wypieranych (ze świadomości)

ID: Pierwszą opublikowaną Pani wypowiedzią na tematy szkolnictwa wyższego i nauki był tekst Ekspert w krainie polskiej nauki, który aktualnie można przeczytać na stronie Niezależnego Forum Akademickiego. W 2003 roku Gazeta Wyborcza, ani sam Redaktor Naczelny Adam Michnik nie był zainteresowany opublikowaniem Pani opinii.
Co powoduje, że osoba całkowicie prywatna, znana jedynie w wąskim gronie specjalistów i w akademickiej przestrzeni lokalnej „wychodzi z szafy”?


EK: To dobre porównanie. Istotnie, ja wtedy też „wyszłam z szafy”. Z szafy wychodzą zazwyczaj geje i lesbijki oraz transwestyci – przynajmniej do takiego rozumienia tej przenośni przyzwyczaiły nas media. Jak się okazuje szafy ukrywają różne „inności”, które łączy wybieranie milczenia w obliczu doświadczania negatywnych przeżyć o charakterze dyskryminacyjnym ze strony grupy społecznej. Ujawnienie własnej odmienności tak w upodobaniach seksualnych jak też niepoprawności politycznej czy ideologicznej narusza samozadowolenie systemu i wystawia nas na niebezpieczeństwo odrzucenia. Może też być groźne, a przynajmniej nieprzyjemne dla członków rodziny, dla tych których kochamy.

ID: A Pani się tego nie obawiała?

EK: Gdy napisałam ten tekst w 2003 roku mój dalszy rozwój naukowy w Polsce został zaprzepaszczony. Zostałam odrzucona. Miałam tego świadomość i nie miałam już wiele do stracenia. Trudno mi znaleźć właściwą analogię jakiego typu strata byłaby niepowetowana dla dziennikarza – może odebranie uprawnień, legitymacji dziennikarskiej? Dla kogoś kto aktywnie, bez wsparcia środowiska pracował na swój rozwój przez wiele lat, skutecznie pokonywał bariery krajów, języków, samotnego wychowywania dziecka – tego typu stratę można porównać jedynie do amputacji jakiejś części jego ciała. Ja jestem z wykształcenia psychologiem i wiedziałam, że jedną z metod poradzenia sobie z problemem jest pisanie o nim.

ID: Pisanie można rozumieć jako dawanie świadectwa, ale pisaniem można też wołać o pomoc. Czy ktokolwiek przez te lata zainteresował się Pani problemem czy choćby Pani kompetencjami, które można wykorzystać?

EK: W Polsce? W kraju w którym media tumanią, manipulują i kreują niepodważalne autorytety ludzie są pozbawieni naturalnych odruchów obiektywnego osądu. Często następuje rozszczepienie ocen, zachowywanie twarzy w jednej sytuacji, a tracenie jej w innej. W moim odczuciu Polacy są bardzo nierzetelni w relacjach interpersonalnych. To nie moje odkrycie. Opisywał to Gombrowicz, Mrożek i wielu innych.



ID: Jednak reformy minister Barbary Kudryckiej umożliwią Pani teraz powrót do nauki. Nie planuje Pani wystąpienia o grant?

EK: To odpowiem wracając do treści przywołanego tutaj tekstu w 2003 roku Ekspert w krainie polskiej nauki, w którym osiem lat temu pisałam: Problemu jakości polskiej nauki nie można sprowadzać tylko i wyłącznie do braku pieniędzy. To organizacja instytucji naukowo-badawczych i dydaktycznych w Polsce nie promuje ani nauki ani pracowników naukowych. Opiniotwórcze hasła, że zwyciężają najlepsi, bo nawet w Polsce tylko tacy mogą się przebić jest medialnym nadużyciem. Problem niskich nakładów finansowych państwa na rozwój nauki jest zagadnieniem całkowicie odrębnym.
Każdy wzrost dotacji finansowych bez zmian strukturalnych w obrębie istniejących placówek naukowych i dydaktycznych byłby zjawiskiem korupcjogennym.
Teraz będą pieniądze, a poza tym wszystko co ciągnęło naukę i szkolnictwo wyższe w dół - pozostaje po staremu. Nie mam najmniejszego zamiaru w tym uczestniczyć.

ID: Jednak od 2003 roku dużo się zmieniło. Gazety drukują wypowiedzi nauczycieli akademickich, a nawet podają numery telefonów na które mogą podawać informacje o nieprawidłowościach na uczelniach. Nie widzi Pani w tym wyzwolenia akademickiej niezależności? Nie ma Pani satysfakcji, że ten pierwszy Pani tekst był jedną z tych pierwszych kropli, które przetarły otwarcie na nieskrępowane wyrażanie opinii przez środowisko akademickie w mediach?

EK: Nieskrępowane? Zależy w jakim kontekście postrzegamy rzeczywistość. Jeśli porównamy aktualną ilość wypowiedzi w mediach z ilością tychże w 2003 – zgoda. Analiza ilościowa nic nam nie mówi o jakości zmian, ani o ich konsekwencjach. Trend jest wyraźnie sprzyjający wypowiedziom decydentów: rektorów, kanclerzy, profesorów i doktorów habilitowanych. Każda wypowiedź doktora nauk czy magistra powoduje natychmiast święte oburzenie ciała profesorskiego. Proszę sobie przypomnieć reakcje na wypowiedź dr Andrzeja Dybczyńskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego. Ostatnio, rektor Politechniki Koszalińskiej opublikował na oficjalnej stronie uczelni oświadczenie potępiające wypowiedź mgr Mikołaja Iwańskiego. Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie zamierza wystąpić na drogę sądową przeciwko dr Robertowi Filipkowskiemu. Nie zauważyłam, aby tego typu gwałtowne reakcje generowały wypowiedzi tak zwanych samodzielnych pracowników naukowych. Niesamodzielny pracownik naukowy na uczelni jest nadal traktowany instrumentalnie, pozbawiony podmiotowości, a jeśli się wyłamie - dyskryminowany.

Jak można w takim klimacie cokolwiek tworzyć?

O jakim otwarciu mówimy? Mam raczej wrażenie, że jest to powrót do polowania na czarownice.