Początek obrad w dniu 1 lutego 2011 r. o godz. 13.00.
Porządek dzienny TUTAJ może być uzupełniony o:
Sprawozdanie Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej (druki nr 3688 i)
- sprawozdawca poseł Jan Kaźmierczak.
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o:
rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz o zmianie niektórych innych ustaw,
poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym,
) komisyjnym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druki nr 3391, 2215, 2484 i )
- sprawozdawca poseł Krystyna Łybacka.
Blog poświęcony problemom szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce na tle organizacji szkolnictwa wyższego i nauki w innych krajach.
Narodowe Centrum Nauki
Sprawdź naukowca
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Egzaminy adwokackie i radcowskie 2011
Ministerstwo Sprawiedliwości profesjonalizuje kadry zawodowe!
Opublikowało na swojej stronie internetowej wykaz aktów prawnych, jakie będą obowiązywały aplikantów, którzy w tym roku podejdą do egzaminów uprawniających do wykonywania zawodu adwokata oraz radcy prawnego.
Na każdej z list znalazło się ponad 50 aktów. Na podstawie wymienionych poniżej kodeksów, ustaw oraz rozporządzeń zostaną przygotowane pytania testowe na egzaminy zawodowe w 2011 roku.
A kiedy państwowe egzaminy zawodowe dla lekarzy, inżynierów, psychologów, nauczycieli oraz innych grup zawodowych?
Opublikowało na swojej stronie internetowej wykaz aktów prawnych, jakie będą obowiązywały aplikantów, którzy w tym roku podejdą do egzaminów uprawniających do wykonywania zawodu adwokata oraz radcy prawnego.
Na każdej z list znalazło się ponad 50 aktów. Na podstawie wymienionych poniżej kodeksów, ustaw oraz rozporządzeń zostaną przygotowane pytania testowe na egzaminy zawodowe w 2011 roku.
A kiedy państwowe egzaminy zawodowe dla lekarzy, inżynierów, psychologów, nauczycieli oraz innych grup zawodowych?
Prof. Gryboś plagiatorem? Będzie weryfikacja doktoratu
Prof. Gryboś miał przepisać w swoim doktoracie kilkanaście stron z pracy habilitacyjnej prof. Mieczysława Cisło, ówczesnego przełożonego. Zawiadomienie o naruszenie zasad rzetelności naukowej zgłosili władzom uczelni jesienią 2008 r. związkowcy z uczelnianej "Solidarności'80". Zarzucali oni także Grybosiowi, że dopuścił się plagiatu w podręczniku "Ginekologia onkologiczna". Sprawa trafiła do uczelnianego rzecznika dyscyplinarnego, a potem do komisji dyscyplinarnej Akademii Medycznej. Ta ostatnia dwa lata temu uznała, że Gryboś przepisywał z prac innych autorów, ale plagiatu nie popełnił, a jego czyn można traktować w kategorii złego smaku.
Takiego rozstrzygnięcia nie zaakceptowała Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. Poleciła ona władzom Wydziału Lekarskiego powołanie dwóch recenzentów, którzy mają ponownie ocenić doktorat szefa ginekologii przy ul. Chałubińskiego.
Takiego rozstrzygnięcia nie zaakceptowała Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. Poleciła ona władzom Wydziału Lekarskiego powołanie dwóch recenzentów, którzy mają ponownie ocenić doktorat szefa ginekologii przy ul. Chałubińskiego.
Jedyne wyjście: oddanie uczelni samorządom lokalnym
Bogdan Balicki, absolwent filologii polskiej i germańskiej, doktorant na Wydziale Filologicznym UWr, założyciel i członek niezależnego Koła Naukowego "Nauka o Nauce" NoN:...Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby oddanie szkół wyższych pod zarząd administracji lokalnej. Dlaczego? Bo każdy prezydent dużego miasta (jak Wrocław) chciałbym mieć dobrze działający organ tworzący dobrych pracowników. Dobrze wykształcone kadry stanowią bezcenny zasób dla miasta i są na wagę złota dla inwestorów. Jeżeli są kadry, są inwestorzy, miasto się rozwija itd. W takiej sytuacji rektor musiałby przed kimś odpowiadać i tłumaczyć się z jakości swoich działań oraz z każdego niechlujstwa.
Uniwersytet przestałby być "świątynią wiedzy", lecz stałby się instytucją realizującą jasne i dobrze określone zadania badawcze i edukacyjne. Obecnie jest uniwersytet sam dla siebie świętą krową, która jest święta dlatego, że jest. Uniwersytet musi zacząć pracować na swoje dobre imię i musi produkować jakość przekładalną na jakość w bliższej i dalszej perspektywie.
Te zaś kierunki, które nie przekładają się bezpośrednio na korzyści biznesowe, a są w interesie narodu, mogą być finansowane dodatkowo ze specjalnych funduszy i programów (na kształt unijnych) i tak rozliczane. Należy zacząć oceniać działanie uniwersytetu od tego, co produkuje i jakiej jakości. I podporządkować większą część jego działań właśnie temu - produktowi finalnemu, którym ma być racjonalna i łatwo "włączalna" społecznie wiedza oraz dobrze wykształcone kadry. Ograniczeniem dla tych zmian jest konstytucja i ustawodawstwo, ale nie ma innej drogi, nie łudźmy się...
Uniwersytet przestałby być "świątynią wiedzy", lecz stałby się instytucją realizującą jasne i dobrze określone zadania badawcze i edukacyjne. Obecnie jest uniwersytet sam dla siebie świętą krową, która jest święta dlatego, że jest. Uniwersytet musi zacząć pracować na swoje dobre imię i musi produkować jakość przekładalną na jakość w bliższej i dalszej perspektywie.
Te zaś kierunki, które nie przekładają się bezpośrednio na korzyści biznesowe, a są w interesie narodu, mogą być finansowane dodatkowo ze specjalnych funduszy i programów (na kształt unijnych) i tak rozliczane. Należy zacząć oceniać działanie uniwersytetu od tego, co produkuje i jakiej jakości. I podporządkować większą część jego działań właśnie temu - produktowi finalnemu, którym ma być racjonalna i łatwo "włączalna" społecznie wiedza oraz dobrze wykształcone kadry. Ograniczeniem dla tych zmian jest konstytucja i ustawodawstwo, ale nie ma innej drogi, nie łudźmy się...
Ordynariat naukowy
Leszczyński Michał, fizyk, profesor zwyczajny, publicysta: ...10 kwietnia (zbieżność dat całkowicie przypadkowa!) Rząd zamierza wprowadzić Ordynariat Naukowy. Do wszystkich instytutów wprowadzonych zostanie 170 Kapelanów i 250 Zakonnic. Kapelani dostaną stopnie naukowe doktora habilitowanego, a Zakonnice doktora zwykłego. Połowa Kapelanów powinna też szybko awansować na stopień profesora. Ordynariat nie tylko będzie zajmował się moralnością naukowców, ale też będzie inicjował modły w intencji nowych odkryć i wynalazków.Ordynariat nie tylko będzie zajmował się moralnością naukowców, ale też będzie inicjował modły w intencji nowych odkryć i wynalazków...
sobota, 29 stycznia 2011
Solidarność ostrzega: ustawa reformująca szkolnictwo wyższe może szkodzić uczelniom
Nowelizacja Prawa o szkolnictwie wyższym zawiera przepisy szkodzące uczelniom. Może działać destrukcyjnie na kadrę i w konsekwencji na jakość kształcenia.
Julian Srebrny z NSZZ "Solidarność":...Każda reforma powinna być wsparta finansowo. Ponieważ nie ma żadnego harmonogramu finansowego związanego z tą reformą, to sądzimy, że będzie prowadziła do napięć w środowisku i może się obrócić przeciwko intencjom projektodawcy...
Julian Srebrny z NSZZ "Solidarność":...Każda reforma powinna być wsparta finansowo. Ponieważ nie ma żadnego harmonogramu finansowego związanego z tą reformą, to sądzimy, że będzie prowadziła do napięć w środowisku i może się obrócić przeciwko intencjom projektodawcy...
Powstał Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego
I tak jakby autorytetów profesorów belwederskich było nam mało - powstała nowa ich grupa. W jej skład wchodzą:
prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz UAM
prof. dr hab. Piotr Łukasiak PP
prof. dr hab. Grzegorz Musiał UAM
prof. dr hab. Elżbieta Nowicka UAM
prof. dr hab. Jan Paradysz UE
prof. dr hab. Stanisław Paszkowski UPrzyr
mgr Mikołaj Pietraszak-Dmowski
prof. dr hab. Wojciech Rypniewski PAN
prof. dr hab. Marek Sozoński PP
prof. dr hab. Roman Szulc UMed
prof. dr hab. Stefan Zawadzki UAM
dr Tadeusz Zysk
Można się tylko domyślać co w tej dosyć homogenicznej grupie robią: jeden magister, jeden doktor i jedna kobieta?
Do grupy bowiem można wejść i czuć się szczególnie wyróżnionym, można nie wejść, ale też można wejść stawiając warunki: czy to parytetowe, czy demokratycznej obwatelskiej równości.
prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz UAM
prof. dr hab. Piotr Łukasiak PP
prof. dr hab. Grzegorz Musiał UAM
prof. dr hab. Elżbieta Nowicka UAM
prof. dr hab. Jan Paradysz UE
prof. dr hab. Stanisław Paszkowski UPrzyr
mgr Mikołaj Pietraszak-Dmowski
prof. dr hab. Wojciech Rypniewski PAN
prof. dr hab. Marek Sozoński PP
prof. dr hab. Roman Szulc UMed
prof. dr hab. Stefan Zawadzki UAM
dr Tadeusz Zysk
Można się tylko domyślać co w tej dosyć homogenicznej grupie robią: jeden magister, jeden doktor i jedna kobieta?
Do grupy bowiem można wejść i czuć się szczególnie wyróżnionym, można nie wejść, ale też można wejść stawiając warunki: czy to parytetowe, czy demokratycznej obwatelskiej równości.
Naukowiec najbogatszy duchowo
Sławomir Zagórski, GW:...Ostatnio od kolegów-naukowców dostałem dwa przykłady radosnej twórczości urzędników. Pierwszy to "Projekt rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych" (projekt ów wiąże się z nowelizacją ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym).
Otóż okazuje się, że urzędnicy mają nie lada kłopot z samym wyliczeniem dziedzin nauki. W ramach nauk humanistycznych pojawia się bowiem najpierw filologia (ogólna?), a następnie filologia polska i filologia angielska. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, dlaczego nie ma tam np. filologii romańskiej lub klasycznej...
...Jeden z odbiorców listu uznał, że ministerstwu najwyraźniej musiała się pomylić data, bo to wiadomość rodem z 1 kwietnia. Okazuje się jednak, że nie. Że promocja ma swoje prawa i że nie ma jak dystans do samego siebie.
No cóż, nie ma jak być urzędnikiem...
Otóż okazuje się, że urzędnicy mają nie lada kłopot z samym wyliczeniem dziedzin nauki. W ramach nauk humanistycznych pojawia się bowiem najpierw filologia (ogólna?), a następnie filologia polska i filologia angielska. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, dlaczego nie ma tam np. filologii romańskiej lub klasycznej...
...Jeden z odbiorców listu uznał, że ministerstwu najwyraźniej musiała się pomylić data, bo to wiadomość rodem z 1 kwietnia. Okazuje się jednak, że nie. Że promocja ma swoje prawa i że nie ma jak dystans do samego siebie.
No cóż, nie ma jak być urzędnikiem...
BBN krytycznie o reformie szkolnictwa wojskowego
Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego krytykuje kierunki reformy szkolnictwa wojskowego:...Jej założenia są wzajemnie sprzeczne, a liczne i rozproszone akademie wojskowe będą promować niewielu oficerów...
Sposób na przekształcenia w PAN
Podstawą prawną do zmian w PAN jest rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 29 grudnia 2010 r. DzU nr 10 z 2011 r., poz. 52
Konferencja: Opracowanie analiz, ekspertyz i raportów z zakresu szkolnictwa wyższego
27.01.2011 w Gmachu Głównym Biblioteki Narodowej w Warszawie odbyła się konferencja podsumowująca: Opracowanie analiz, ekspertyz i raportów z zakresu szkolnictwa wyższego.
Konferencja była zamknięta, a przynajmniej nie została ogłoszona publicznie wcześniej na tyle, aby zainteresowane środowiska mogły w niej wziąć udział. JAK ZWYKLE.
Konferencja była zamknięta, a przynajmniej nie została ogłoszona publicznie wcześniej na tyle, aby zainteresowane środowiska mogły w niej wziąć udział. JAK ZWYKLE.
Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocławskim
dr Andrzej Dybczyński, politolog Uniwersytetu Wrocławskiego: opisuje UNIWERSYTET jako mieszankę najgorszych cech feudalizmu, kapitalizmu i socjalizmu, wytyka profesorom, że uważają uczelnię za swoją profesorską wspólnotę, ale uchylają się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za nią. Nie ma litości nawet dla reformatorskich poczynań byłego rektora prof. Leszka Pacholskiego. Uważa, że próbował on "z polityczną ślepotą godną informatyka i menedżerską nieudolnością godną profesora zmienić elementy tego do gruntu chorego systemu" i poległ nie dlatego, że jego pomysły były złe, lecz dlatego, iż chciał dokonać zamachu na złotą uczelnianą wolność.
Tekst dr Andrzeja Dybczyńskiego: Nie chcę dłużej żyć w średniowieczu TUTAJ
Tekst dr Andrzeja Dybczyńskiego: Nie chcę dłużej żyć w średniowieczu TUTAJ
środa, 26 stycznia 2011
Zaliczenie przedmiotu za kupno książki
Witam
Z racji tego że sesja nadciąga, chciałbym opisac pewien proceder na Uniwersytecie Wrocławskim.
Pewien profesor (dokładnie to habilitowany) prowadzi sobie pewne wykłady ( w pt o 16, mega nudne), na których to puszcza listę obecności. Jeśli się nie chodzi, pisze się po prostu zaliczenie z tego. Jeśli się ma 6 obecności- ma się 3. 10 obecności daje 4. Ale jest też pewna forma podwyższenia sobie oceny- otóż co roku Pan Profesor wydaje swoją książkę poprzez wydawnictwo UWr (w księgarni 60, na necie można za 30 dostac). Okazanie tej książki przy wpisach, powoduje automatyczne podwyższenie oceny w górę, lub też często już samo zaliczenie. Do tego, profesor z wielką radością, obowiązkowo, na każdej książce składa dedykacje z autografem... (żeby przypadkiem ktoś jednej książki drugi raz nie wykorzystał ).
Celowo nie podaje danych ani profesora ( nie jestem biegły w prawie, ale nie chcę, żeby to wyglądało na publiczne oczernianie itp, również nie podaje wydziału, ani oczywiście tytułu książki)
Chcę was tylko spytac, co wasza moralnośc na to? Czy jest to postępowanie zgodne z kodeksem etycznym? Z jednej strony wygodnie,bo za 30 zł można kupic sobie zaliczenie, ale z drugiej strony czy jest to normalne? (czy na waszych uczelniach też takie coś się przejawia? )
Z racji tego że sesja nadciąga, chciałbym opisac pewien proceder na Uniwersytecie Wrocławskim.
Pewien profesor (dokładnie to habilitowany) prowadzi sobie pewne wykłady ( w pt o 16, mega nudne), na których to puszcza listę obecności. Jeśli się nie chodzi, pisze się po prostu zaliczenie z tego. Jeśli się ma 6 obecności- ma się 3. 10 obecności daje 4. Ale jest też pewna forma podwyższenia sobie oceny- otóż co roku Pan Profesor wydaje swoją książkę poprzez wydawnictwo UWr (w księgarni 60, na necie można za 30 dostac). Okazanie tej książki przy wpisach, powoduje automatyczne podwyższenie oceny w górę, lub też często już samo zaliczenie. Do tego, profesor z wielką radością, obowiązkowo, na każdej książce składa dedykacje z autografem... (żeby przypadkiem ktoś jednej książki drugi raz nie wykorzystał ).
Celowo nie podaje danych ani profesora ( nie jestem biegły w prawie, ale nie chcę, żeby to wyglądało na publiczne oczernianie itp, również nie podaje wydziału, ani oczywiście tytułu książki)
Chcę was tylko spytac, co wasza moralnośc na to? Czy jest to postępowanie zgodne z kodeksem etycznym? Z jednej strony wygodnie,bo za 30 zł można kupic sobie zaliczenie, ale z drugiej strony czy jest to normalne? (czy na waszych uczelniach też takie coś się przejawia? )
Prezydent wręczył nominacje profesorskie
Jak co roku kilkudziesięciu profesorów otrzymało we wtorek w Warszawie nominacje z rąk prezydenta RP.
A jednak nie jak co roku!
Dotychczas podawano otwarte listy profesorów. Dzisiaj kupujemy w worku 61 profesorów którzy z rąk prezydenta Komorowskiego otrzymali ten zaszczytny tytuł uprawniający ich do wszelkich honorów, odgrywania roli autorytetu i wyznaczania kierunków w nauce w Polsce.
Dotychczas każdy ciekawy mógł przejrzeć w internecie dorobek aktualnie wyróżnionych. Dzisiaj też ostatecznie dotrze do tych informacji, ale zajmie mu znacznie więcej czasu...
Czyżby MNiSW nie było dumne z przyznawanych nobilitacji?
Przypadek?
O tym kto został nominowany milczą nawet dziennikarze Gazety Prawnej powołanej do rzetelnej informacji publicznej i podają liczbę 60 utytułowanych profesorów tutaj
A jednak nie jak co roku!
Dotychczas podawano otwarte listy profesorów. Dzisiaj kupujemy w worku 61 profesorów którzy z rąk prezydenta Komorowskiego otrzymali ten zaszczytny tytuł uprawniający ich do wszelkich honorów, odgrywania roli autorytetu i wyznaczania kierunków w nauce w Polsce.
Dotychczas każdy ciekawy mógł przejrzeć w internecie dorobek aktualnie wyróżnionych. Dzisiaj też ostatecznie dotrze do tych informacji, ale zajmie mu znacznie więcej czasu...
Czyżby MNiSW nie było dumne z przyznawanych nobilitacji?
Przypadek?
O tym kto został nominowany milczą nawet dziennikarze Gazety Prawnej powołanej do rzetelnej informacji publicznej i podają liczbę 60 utytułowanych profesorów tutaj
Z habilitacją na dobre i na złe
Kuba Kapiszewski:...Biorąc pod uwagę, że dyskusję o habilitacji zdominował argument o oddzieleniu ziarna od plew, trzeba postawić zasadnicze pytanie: jak wiele z tych 928 habilitacji było słabych lub przyznanych po znajomości, że jeśli mowa o projekcie, co rusz padają słowa o "obiektywizacji" i wykluczeniu "argumentów pozamerytorycznych"?
Skąd przekonanie o tym, że zwielokrotnienie tytułów naukowych w rzeczywisty sposób przyczyni się do oddzielenia ziarna od plew, nie wiadomo. W wojsku stopni do pokonania jest znacznie więcej i wszyscy znamy przykłady błyskawicznych, nie zawsze zasłużonych karier.
W trakcie debaty padło wiele głosów, że habilitacja nie będzie potrzebna, jeśli pojawią się konkursy. Nie do końca zrozumiałe są argumenty przeciwników takiego stanowiska, a już na pewno argument o zbyt niskiej jakości doktoratów. Doktor doktorowi nierówny, za każdym idzie przecież życiorys, liczba publikacji, pisma, w których publikował, wydane książki. To są chyba rzetelne instrumenty do odróżniania hochsztaplerów od naukowców.
Poza tym argument o zbyt niskiej jakości doktoratów jest chyba strzałem w stopę, bo przecież za to odpowiada (oprócz piszących) także kontekst, w którym powstają - a kontekst jest taki, że potem i tak jest habilitacja, więc może po prostu nie warto obalać zastanej nauki w doktorskiej dysertacji...
Skąd przekonanie o tym, że zwielokrotnienie tytułów naukowych w rzeczywisty sposób przyczyni się do oddzielenia ziarna od plew, nie wiadomo. W wojsku stopni do pokonania jest znacznie więcej i wszyscy znamy przykłady błyskawicznych, nie zawsze zasłużonych karier.
W trakcie debaty padło wiele głosów, że habilitacja nie będzie potrzebna, jeśli pojawią się konkursy. Nie do końca zrozumiałe są argumenty przeciwników takiego stanowiska, a już na pewno argument o zbyt niskiej jakości doktoratów. Doktor doktorowi nierówny, za każdym idzie przecież życiorys, liczba publikacji, pisma, w których publikował, wydane książki. To są chyba rzetelne instrumenty do odróżniania hochsztaplerów od naukowców.
Poza tym argument o zbyt niskiej jakości doktoratów jest chyba strzałem w stopę, bo przecież za to odpowiada (oprócz piszących) także kontekst, w którym powstają - a kontekst jest taki, że potem i tak jest habilitacja, więc może po prostu nie warto obalać zastanej nauki w doktorskiej dysertacji...
Subskrybuj:
Posty (Atom)